Wywiad – „Podwójne widzenie świata”

Wywiad przeprowadzony ze mną oraz z węgierskim grafikiem Peterem Tikos  przez redakcję kwartalnika VIA APPA. 
(VIA APPA # 7/8 2012 ,  str. 143 – 149)  

źródło: http://issuu.com/via-appia/docs/via_appia__7_8 

 

 Witam. Na początek proszę powiedzieć kilka słów o sobie. Kim jest Darek Kocurek? Masz osobistą definicję siebie?
 
Darek to człowiek żyjący w ciągłym biegu, mający ciągle mnóstwo najdziwniejszych pomysłów i marzeń, zaangażowany zwykle w kilka projektów na raz .
 
 A jak zdefiniowałbyś sztukę?
 Na pewno dla każdego sztuka jest czymś innym. W najszerszym rozumieniu sztuką jest po prostu każdy wytwór artysty. Ale z taką definicją nie zgodzę się. Zawęziłbym słowo „sztuka” tylko i wyłącznie do prac, które szczególnie nas poruszą, wywołają w nas większe emocje niż cokolwiek innego. To obraz, który nie pozwala oderwać od niego wzroku, to muzyka, przy której ciary przejdą nam po plecach 🙂

W takim razie nie każdy wytwór artysty jest sztuką. O czywiście nikt nie jest w stanie stworzyć za każdym razem wybitnego dzieła, które każdego poruszy do głębi. Jak sądzisz, artystą się jest czy może tylko bywa?
  Moim zdaniem artystą się jest. Gdybyśmy określili to jako „bywa się”, tyczyło by się to tylko samego procesu twórczego. Wiadomo, że nie tworzy się codziennie bez chwili odpoczynku. Wiadomo także, że wena i natchnienie nie występują 24h na dobę. Bycie artystą, to poza tworzeniem również (a może głównie) postrzeganie świata w specyficzny sposób. To większa niż u innych ludzi wrażliwość na otaczającą rzeczywistość, umiejętność czerpania z niej i zdolność przełożenia swoich obserwacji na język sztuki – grafika, muzyka, literatura itp..

Czy sztuka poddaje się kryteriom normatywnym? Niegdyś decydowali krytycy, elita. Dziś, dzięki rozwojowi technologicznemu i powszechnemu dostępowi do internetu, prezentowanie swojego dorobku artystycznego jest proste. Wydaje się jednak, że między określeniami „dorobek artystyczny” i „sztuka” nie zawsze można postawić znak równości. W którym momencie dzieło przestaje – lub zaczyna – być sztuką? Czy sądzisz, że w ogóle istnieje granica? W ogóle istnieje granica

   Rzeczywiście czasy mamy zupełnie inne niż kiedyś, gdy nie było internetu. Ówcześni twórcy musieli się bardzo postarać, żeby w ogóle móc zaprezentować szerszemu gronu swoje prace. Możliwości, jakie daje nam Internet mają swoje plusy i minusy, i tak naprawdę trudno ocenić, których jest więcej. Z jednej strony „artystów” jest teraz dużo więcej, ale zarazem jest także znacznie więcej „krytyków” i „znawców sztuki”. Piszę to wszystko w cudzysłowie, dlatego że moim zdaniem granica się zatarła. Każdy może skomentować, wyrazić swoją opinię, każdy może zaprezentować to, co wcześniej wrzucał do szuflady. Jednak sama prezentacja czy napisanie swojej opinii nie powoduje, że komuś można nadać miano artysty lub krytyka sztuki. Trzymam się tego, o czym wspomniałem wcześniej, że dziełem sztuki jest to, co wywołuje w nas wielkie emocje. Jeżeli coś wgniotło was w fotel (a mnie spotkało to nie raz) to sygnał, że prawdopodobnie natknęliście się na cholernie dobrą pracę, której warto poświęcić więcej czasu oraz przejrzeć pozostałe prace tego artys

    

 Dodajmy, ze dziś jest to bardzo łatwe, w internecie funkcjonuje bowiem mnóstwo galerii online. Można tam zobaczyć naprawdę sporo ciekawych rzeczy, których nie uświadczy się na żywo. Setki artystów korzystają z takich galerii. Zalety dla odbiorcy są oczywiste – nie trzeba ruszać się z domu żeby obejrzeć dobrą i niekomercyjną sztukę, ma się ogromny wybór – a wszystko to w jednym miejscu. Wady natomiast – sztuki, którą ogląda się na żywo można „dotknąć”, „poczuć”; tej oglądanej na monitorze już nie. Doświadcza się jej w trochę inny sposób. C o Ty, jako artysta, sądzisz o tego typu galeriach – są lepsze czy gorsze od „żywych” galerii? A może to właśnie galerie online są przyszłością sztuki?

  
 Zaczynałem w czasach gdy nie było internetu. Doskonale zatem pamiętam jak ograniczone były możliwości zarówno zaprezentowania swoich prac jak i śledzenia twórczości innych. Zrobienie wystawy przez młodego nieznanego nikomu twórcę w zasadzie nie wchodziło w grę. Galerie online to bez wątpienia niesamowity przełom w możliwości prezentowania swoich prac i dotarcia nie tylko do „zwykłych” oglądaczy ale i do potencjalnych klientów zarówno w kraju jak i za granicą. Przecież tak obecnie wydawnictwa, muzycy, pisarze itp. poszukują grafików. Nie określałbym ich zatem w kategoriach „gorsze-lepsze” od tradycyjnych galerii. Są po prostu niezbędne, nie stanowiąc zagrożenia dla wystaw tradycyjnych, których moim zdaniem jest obecnie znacznie więcej niż kiedyś. Zdecydowanie polecam oczywiście każdą okazję zobaczenie prac na żywo i uważam że tego typu wystawy raczej nigdy nie zostaną wyparte przez galerie online.

   

Porozmawiajmy o Twoich pracach. Zacznijmy od korzeni: gdzie jest początek świata Darka Kocurka? Miejsce urodzenia, czas, konkretna przestrzeń kulturowa, społeczna? To ma znaczenie dla artystycznych wyborów i sposobu, w jaki tworzysz dzisiaj?
Pochodzę z Mysłowic, a obecnie mieszkam w Katowicach. Całe swoje dotychczasowe życie spędziłem w industrialnej przestrzeni, gdzie na każdym kroku pełno było ruin obiektów przemysłowych, zaniedbanych familoków itp. Jakby tego było mało, jeszcze tropię takie miejsca również poza Śląskiem. Dodajmy do tego zamiłowanie do fantastyki i horroru od najmłodszych lat – i otrzymujemy obraz tego, co tak naprawdę kształtowało moją wyobraźnię i co wpłynęło na moją „radosną” twórczość.

 W takim razie, czy ze względu na to, że Twoją twórczość ukształtowały w znacznej mierze rodzime, industrialne krajobrazy – uważasz, że odbiorcom zagranicznym trudniej jest zrozumieć i docenić Twoją twórczość, ponieważ pochodzą z innych krajów, z innych kultur, mają inne korzenie?
 Szczerze mówiąc, prezentuję swoje prace w większej ilości galerii zagranicznych niż polskich. Z całą pewnością odbiorcy zagraniczni, często z bardzo egzotycznych krajów, nie mają żadnych problemów z odbiorem mojej twórczości. Wynika to na pewno z tego, że moje prace w żaden sposób nie odwołują się do jakichś tradycyjnych polskich czy słowiańskich tradycji. Prace science fiction czy fantasy posługują się uniwersalnym językiem.
  

I pewnie dlatego ilustracje, które tworzysz zabierają odbiorcę w fascynującą podróż, niezależnie od miejsca urodzenia. Od niektórych naprawdę ciężko jest się oderwać wyobraźni. Co według Ciebie stanowi o sile przekazu? 
Miło mi to słyszeć. Stwarzam miejsca, które nie istnieją, ale które niejeden z nas chciałby zobaczyć w rzeczywistości. Pobyć tam choć przez krótką chwilę. Myślę, że to jest głównym sekretem. Zapewne wiele osób bez wahania zamieniłoby wczasy na Teneryfie na wycieczkę do któregoś z miejsc obecnych w moich pracach. Nawet jeżeli te miejsca wydają się nieco mroczne.

   

 Jakie „historie” opowiadają T woje prace? Stanowią efekt świadomej refleksji czy przypadku? Na ile artysta kontroluje proces twórczy, a na ile mu podlega?
 No cóż. Można by podzielić moje prace na dwie kategorie. Pierwsza to te inspirowane konkretnymi utworami czy ilustracjami, realizowanymi pod konkretne książki. Te prace już siłą rzeczy mają swoją historię, oczywistą dla znających dany utwór. Druga kategoria to grafiki tworzone wyłącznie z potrzeby własnej, często inspirowane na przykład muzyką. Zwykle powstają nie jako efekt przypadku, ale raczej mocnego impulsu, wizji. Nic tak mocno nie stymuluje mojej wyobraźni jak muzyka ambientowa. Czasem nawet krótki fragment wywołuje tak wiele obrazów i scen, które od razu chciałbym zamienić w grafiki, że trudno mi się zdecydować, od czego zacząć. Prezentując te prace w sieci, nigdy nie dorabiam do nich jakichś historii. Myślę, że każdy powinien odebrać to po swojemu, niekoniecznie tak jak ja.

W takim razie czego poszukujesz we własnej sztuce? Co odnajdujesz? Dla kogo tworzy artysta? Czy nie jest tak, że czasem tworzy w swoistym dialogu ze sobą?
Może to dziwne, ale ja nie traktuję tego, co robię jako sztuki. W ogóle nie myślę o swojej twórczości w tej kategorii. Słowo „sztuka” rezerwuję dla naprawdę świetnych artystów i ich prac. Robię po prostu to, co lubię i cieszy mnie, że moja twórczość trafia do pewnej grupy osób, że podoba im się to, co robię. To mnie motywuje.

A co jest dla C iebie, jako autora, najważniejsze w procesie tworzenia? Z drugiej strony – co sprawia Ci największą trudność?

Kiedy zakiełkuje mi w głowie jakaś wizja, to najważniejsza dla mnie jest dokładna jej realizacja. I jednocześnie to chyba stanowi dla mnie największą trudność.
Prawie nigdy nie robię szkiców. Pracuję na „żywym organizmie”, często kilkakrotnie zmieniając kompozycję. W rezultacie finalny efekt zwykle mocno odbiega od pierwotnego pomysłu. Drugi problem to kolory. Zwykle pracuję na pliku utrzymanym w jednej tonacji i dopiero na sam koniec nakładam kolory. Często trudno mi się zdecydować na tę jedną, finalną wersję kolorystyczną.

  

Kim jest w Twoim mniemaniu odbiorca Twojej twórczości? Czy posiada jakieś cechy szczególne? A może to właśnie Darek Kocurek jest najważniejszym odbiorcą?
 Odbiorcy moich prac to miłośnicy s-f, fantasy i horroru z niemalże całego świata i w różnym wieku – od nastolatków, po osoby znacznie starsze od mnie. Często są to młodzi graficy poszukujący inspiracji i informacji na temat tworzenia grafik komputerowych czy fotomontaży. Moje prace kierowane są do każdego, ale wyodrębniłbym jednak takie, które kieruję do ściśle określonej grupy. Mam tutaj na myśli grafiki związane z twórczością Stephena Kinga. Z roku na rok powiększa się grono śledzących i komentujących ten dział mojej twórczości. Są wymagającą grupą odbiorców, bo przecież każdy ma swoją wizję powieści czy opowiadań Kinga. Jeżeli trafiam do jego czytelników zarówno z Europy, jak i z Brazylii czy Argentyny, to nie jest źle.

Czy istnieją dla Ciebie, jako artysty, tematy tabu? Czy w ogóle powinny dla artysty istnieć takie tematy? 
Powiem tak… nie istnieją. Gdyby to było konieczne i uznałbym, że muszę to wykorzystać w swojej pracy, to nie bałbym się podjąć żadnego, najbardziej nawet kontrowersyjnego tematu. Wiadomo, że w naszym kraju bardzo łatwo zrobić kontrowersyjne „dzieło” i czasami denerwuje mnie robienie afery naprawdę z byle czego. Z drugiej strony, irytuje mnie również wykorzystywanie tej sytuacji przez tzw. „artystów”, którzy z premedytacją tworzą kontrowersyjne rzeczy wyłącznie dla zrobienia szumu medialnego wokół własnej osoby. Gdybym chciał iść tą drogą, stworzenie kontrowersyjnego „dzieła” nie zajęłoby mi więcej niż pięć minut. Póki co jednak nie zajmuję się dziedziną, która kogokolwiek mogłaby zbulwersować, jestem więc poza tym wszystkim.

   

Rola sztuki i artysty zmienia się nieustannie, wraz z szeroko rozumianym postępem cywilizacyjnym. N a czym dziś polega ta rola?

 Myślę, że sztuka niezmiennie pełni rolę wychowawczą. Mam tu na myśli wychowanie estetyczne, kształtowanie wrażliwości i wyobraźni. Poprzez sztukę poznajemy w jakimś stopniu siebie. 

 
Czego jest za dużo, a czego za mało we współczesnej sztuce? 
Trudno w dzisiejszych czasach o coś oryginalnego. Chyba nie tylko ja mam wrażenie, że trudno wymyślić coś nowego. Prawie każdy korzysta z utartych szlaków i powiela gotowe już schematy i tematy. Dotyczy to nie tylko grafiki komputerowej, ale i innych dziedzin. Ile jeszcze można obejrzeć horrorów, w których grupka nastolatków jedzie do opuszczonego domku, a my od razu wiemy w jakiej kolejności będą ginąć oraz kto przeżyje. Zdaję sobie sprawę, że i ja również czerpię z pewnych wzorów, ale nie staram się nikogo naśladować i od lat pracuję nad swoją techniką. I jeżeli ktoś mi mówi, ze widział pracę w stylu Kocurka lub bez problemu rozpoznał, że okładka książki jest mojego autorstwa to chyba jeden z najlepszych komplementów. Znak że coś z tego wyszło i że lata spędzone przed monitorem coś dały.

 

Wiele z T woich prac oscyluje w okolicach szeroko pojętej fantastyki. Często przedstawiasz światy przyszłości. J ak sądzisz, w jakim kierunku wyewoluuje ilustracja? 3D, hologramy, nano-ilustracje o rozmiarach tysięcznych milimetra? A może coś jeszcze innego?
 Grafika i technika 3D bez wątpienia będą nam towarzyszyć po wsze czasy. Jeszcze nie tak dawno twórcy mieli sporo problemów z wygenerowaniem pewnych obiektów w 3D. Obecnie nie ma już chyba rzeczy niemożliwych w tym temacie. Czasem trudno wręcz rozróżnić co zostało w filmie wyrenderowane,
a co jest rzeczywiste. Mało tego. Doszło do sytuacji, że jeden zdolny grafik 3D jest w stanie stworzyć film na poziomie dostępnym kiedyś tylko dla dużego studia graficznego, zatrudniającego sztab ludzi. Ale i w programach 2D widać spory postęp. Nowe narzędzia naprawdę robią wrażenie. Widać, że wszystko idzie w tym kierunku, aby „jednym” kliknięciem można było dokonać na pliku graficznym cudów, kiedyś dostępnych tylko dla zaawansowanych grafików. Ja stawiam głównie na technikę 3D i cyber przestrzeń, czyli na grafiki, które nie tylko będzie można obejrzeć w formie 3D, ale dosłownie się w nich zanurzyć.
  
Każdy artysta nieustannie się rozwija, a wraz z nim zmienia się sztuka, którą tworzy. J ak widzisz siebie samego za dziesięć, dwadzieścia lat i jak będzie wtedy wyglądać Twoja sztuka?
 Zabawę z grafiką komputerową zaczynałem na początku lat dziewięćdziesiątych, na komputerach Amiga. I choć już wówczas odnosiłem drobne sukcesy, to gdyby ktoś wtedy zadał mi to samo pytanie, wzruszyłbym ramionami i odpowiedział, że nie mam bladego pojęcia. W najmniejszym stopniu nie przewidywałem wtedy, że będę na przykład robił okładki do książek swoich ulubionych pisarzy, czy że będę bezpośrednio współpracował z tyloma z nich. Taka myśl nigdy nie zakiełkowała w mojej głowie! Zatem dziś, tak samo jak wówczas, nie mam pojęcia, co będę robił za dziesięć lat. Może w którymś momencie stwierdzę, że w temacie grafiki komputerowej już nic więcej nie osiągnę i porzucę tę dziedzinę, na przykład na rzecz malowania. Może przerzucę się na grafikę 3D, którą dawniej się zajmowałem…? Najprościej będzie spotkać się za 10 lat i sprawdzić.

  

 A więc nie wiesz czy ilustracje i grafika to tylko przystanek w drodze, czy port docelowy w twórczości Darka Kocurka?
Hmm… Na dzień dzisiejszy wydaje mi się, że to port docelowy. Ale może być różnie… Chciałbym nieco bardziej zająć się animacją. Chodzi mi po głowie pewien projekt, którego szczegółów na razie nie zdradzę. Byłby to kilkuminutowy film łączący technikę wideo z grafiką i animacją komputerową. Chciałbym zrealizować ten projekt całkowicie sam – łącznie z dźwiękiem – więc może mi to zająć wiele miesięcy. Wszystko zatem byłoby nierozerwalnie związane z grafiką komputerową, ale jednocześnie byłoby czymś innym.

Czy jest możliwość zobaczenia twoich prac na żywo? P lanujesz jakąś wystawę w najbliższym czasie?
 Raz na jakiś czas jest taka możliwość. Jeśli czas pozwoli, to może i w tym roku coś zorganizuję. Wystarczy śledzić informacje na mojej stronie lub na facebooku. Do czego szczerze będziemy zachęcać naszych czytelników!

Serdecznie dziękuję za rozmowę, to było naprawdę ciekawe doświadczenie.